Wszystkie opowieści - Jogle - Opowiedz to! http://www.jogle.pl/discussions/feed.rss Wed, 22 Feb 12 21:30:42 +0100 Wszystkie opowieści - Jogle - Opowiedz to! en-CA prezent dla ukochanej http://www.jogle.pl/discussion/45/prezent-dla-ukochanej Mon, 12 Dec 2011 20:14:49 +0100 masakra 45@/discussions "Kochanie, ten prezent wybrałem dla Ciebie właśnie taki, ponieważ zauważyłem, że nie nosisz żadnych, kiedy wychodzimy wieczorem. Gdybym miał kupić dla twojej siostry, to wybrałbym długie z guziczkami - ona już nosi takie krótkie i łatwe do zdejmowania. Te są w delikatnym odcieniu, jednak ekspedientka, która mi je sprzedała, pokazała mi swoją parę, którą nosi już trzy tygodnie i wcale nie były poplamione czy zabrudzone. Przymierzałem na niej te dla Ciebie i wyglądała naprawdę elegancko. Chciałbym jako pierwszy je na Ciebie włożyć, tak by żadne inne ręce nie dotykały ich przed tym, jak się z Tobą zobaczę. Kiedy je będziesz zdejmować, nie zapomnij ich trochę nadmuchać przed odłożeniem, albowiem całkiem naturalnie, że będą po noszeniu trochę wilgotne. I pomyśl tylko jak często będę je całować w tym roku. Mam nadzieję, że będziesz je miała przy sobie w piątkowy wieczór. Z całą moją miłością.
]]>
Sytuacje jakie zdarzyły mi się podczas służby ministranckiej http://www.jogle.pl/discussion/44/sytuacje-jakie-zdarzyly-mi-sie-podczas-sluzby-ministranckiej Thu, 25 Aug 2011 20:54:09 +0200 lofi 44@/discussions I. Kolędy.
1. Najpierw krótki opis jak to działa. Dawniej ministranci wchodzili z księdzem na chatę (chodziło się na kolędy parami), śpiewali kolędy, mówili modlitwy i o ile nikt nie zaprosił do środka wychodzili na dwór (nieraz przez kilka godzin siedziało się na siarczystym mrozie, ale na to każdy był mniej lub bardziej przygotowany). Sytuacja zdarzyła się podczas wychodzenia z domu po odprawieniu modlitw. Zmierzając do drzwi prowadzących na podwórze słyszymy rozmowę domowników, w tym wypadku [ż]ony i [m]ęża:
ż: wypuścimy ich tak na dwór?
m: zwariowałaś? Żeby nam żarówki z choinki ukradli (na podwórzu mieli ubraną choinkę)?
ż: to może do pokoju?
m: żeby nam w szafach grzebali?
ż: no to może w piwnicy?
Propozycja przypadła do gustu więc zostaliśmy zawołani i zaprowadzeni do piwnicy, gdzie nie było światła, a od pajęczyn upierdoliliśmy nasze bialutkie komeżki :)

2. Dziś jest już jednak inaczej i ministranci wyprzedzają księdza o jeden dom\mieszkanie by zaśpiewać kolędę. Rzekomo tak jest szybciej, ale nikt poza naszym wielebnym różnic nie widzi. No to więc idziemy i dzwonimy do kolejnej chaty. Otwiera nam widocznie wczorajszy gość, który zadziwiony obecnością dwóch dzieciaków (wtedy nie mieliśmy więcej niż 13 lat) patrzy na nas jak na zjawy. Chwila ciszy przedłuża się. My nie bardzo wiemy co powiedzieć, gościu widocznie nie wie co się wokół dzieje, jednak za chwilę przychodzi olśnienie i słyszymy zrezygnowane: "o kurwa, kolęda." Dialog później wygląda mniej więcej tak:
Gościu: wy chodzicie teraz prędzej , przed księdzem?
My: tak.
G: No to macie 50zł powiedzcie, że mnie nie ma. Po czym jebnął drzwiami.
No cóż, jak to mówią: o niewysławione szczęście zajaśniało :) Księdzu powiedzieliśmy, żeśmy pukali ale nikt nie otwiera i poszliśmy dalej.

3. Wbijamy do jednej chaty, gdzie pozwolono nam zostać w którymś pokoju (na dworze około -15 stopni). Pokój ten należał do dwóch dziewczynek na oko dziesięcioletnich, który zawalony był różnymi maskotkami, lalkami itp. Dziewczynki znudzone księdzem przyszły więc do nas. No i dały nam po lalce a same wzięły misie. No to zaczynamy się bawić z nimi, bo może jakaś zwała będzie. Nagle dziewczynki biorą nam lalki urywają głowy (takie na wcisk były, można było włożyć z powrotem) i z okrzykiem mój miś zjadł Barbi zaczyna się śmiać. Wierzcie lub nie, ale w żadnym filmie, żaden "główny zły" nie śmieje się tak obłąkańczo jak wtedy te dwie małe rozbójniczki. Na szczęście szybko stamtąd poszliśmy.

4. Była kiedyś do zrobienia dłuższa trasa, domy stały dość daleko od siebie, więc postanowiliśmy, że będziemy chodzić z księdzem, zamiast go wyprzedzać. No więc ok godz. 19 wbijamy do jednego domu, a tam gospodarz z widłami wyskakuje, z tekstem, ze mamy "spierdalać". Ksiądz próbuje powiedzieć, że on w pokojowych zamiarach, z kolęda przyszedł. Na swoje tłumaczenie słyszy: Kurwa, ksiądz, późna godzina, dzieciaki śpią, trza było przyjść prędzej. Co w tym śmiesznego? Facet miał dwóch synów, z czego najmłodszy miał 15 lat.

5. Po 9h kolędowania, gdzie przesiedzieliśmy większość na dworze na mrozie, dobiliśmy do końca trasy. Jako, że ostatni dom to postanowiliśmy w kumplem zaśpiewać dwie kolędy (a w tym czasie wlazłby ksiądz) Zaśpiewaliśmy "przybieżeli" i gdy skończyliśmy stwierdziliśmy, że zaśpiewamy jeszcze jedną, po czym daliśmy czadu śpiewając po raz kolejny "przybieżeli", z czego ze zmęczenia popieprzyliśmy zwrotki i w ogóle to co odwaliliśmy to był miks z jeszcze innych kolęd. Mina domowników bezcenna, a gdy zapytali księdza, czy nie jesteśmy pijani to już nie mogliśmy ze śmiechu.

6. Ostatnia już sytuacja z tego działu, bo wymieniać można by dłuuuugoooooooooo. Zapraszają nas, żebyśmy zostali w domu, bo na dworze piździ. My zasiadamy sobie w kuchni, domownicy dają nam herbatę, wyciągają placek i odchodzą. Kumpel zdziwimy pyta: A ksiądz? I słyszy odpowiedź: Grubas się dosyć nawpierdala, a wy to cały czas na dworze stoicie. I tak w sumie to miał rację.

II. Msza.
1. W kościele mieliśmy nowe nagłośnienie radiowe czy jakieś tam (nie znam się, sorry) i w pewnym momencie z głośników usłyszeliśmy: a teraz w RMF FM chłopaki nie płaczą. Po czym faktycznie troszkę niewyraźnie i z przerwami zaczął lecieć ten utwór. Stan ten utrzymał się tylko przez kilka minut. Jeszcze ciekawiej było, gdy ksiądz się nie skapnął i opierdolił nas po Mszy, że hałasujemy i się wygłupiamy.

2. Podczas mszy (centralnie przed czytaniem) do kościoła wszedł kot. Wszedł sobie na ołtarz i wskoczył na miejsce, gdzie siada ksiądz. Pełni rozbawienia czekaliśmy na rozwój wydarzeń. I co się stało? Ksiądz nie zauważył kota i gdyby nie jeden czujny lektor, mogłoby się to skończyć tureckim kebabem :)

3. Tak w sumie to zdarzyło się to przede Mszą, ale dam tutaj.
Raz kościelny wysłał jednego ministranta (pełnoletniego) na plebanię po winiacza, bo się skończył. Kumpel przynosi, kościelny nalewa do ampułek i widzi, że ten kumpel patrzy na to wino. W końcu pyta kościelnego, czy może spróbować. Ten zażartował, że jak chce to sobie może całą wypić. No to kumpel wziął i zanim nasz zakrystianin zareagował, ten zaczął ciągnąć z gwinta, aż opróżnił całą. Kościelny się zrobił blady jak ściana ale w gruncie rzeczy nikt się o tym dalej nie dowiedział i nie było żadnego rabanu.

4. Tą historię opowiedział mi kumpel, który jest prezesem ministrantów kawałek dalej. Młody kandydat na ministranta pierwszy raz rozkładał kielich na ołtarzu. No i potem bierze się ampułkę w wodą, drugi gość bierze ręczniczek i polega to na tym, że polewa się dłonie kapłana, a on potem się wyciera. Ksiądz podczas tego wydarzenia mówi: obmyj mnie Panie z mojej winy i oczyść z grzechu mojego. Nasz bohater idzie i polewa ręce księdzu a gdy ten mówi: "obmyj mnie Panie z mojej winy", młody odpowiada: "bez przesady, jaki tam ze mnie pan". Nie mam pojęcia, czy to historia prawdziwa, jednak śmieszy mnie do dziś.

5. W tej samej parafii ministranci wlali zamiast wody... (tak słusznie się domyślacie) wódki. Ksiądz po sobie nie dał nic poznać, więc nawet dowcipnisie byli zdziwieni. To była ich ostatnia Msza jako ministrantów.

III. Sytuacje ogólne.
1. Po świętach wielkanocnych ksiądz podszedł do nas po Mszy Rezurekcyjnej (tej o 6 rano) i mówi, że za to, żeśmy się przez te święta wykazali, liturgia przebiegła bez problemu itp, chce nam podziękować. No to wyciągnął kartonik batonów i zaczął rozdawać. Co w tym śmiesznego? Rozdawał snickersy. Nie mógł potem zrozumieć, dlaczego ministranci prawie dusza się ze śmiechu. No cóż, chyba w końcu dowiedział się o co chodzi, bo później były tylko princessy.

2. U nas jest taka tradycja, że w Wielką Sobotę ministranci pełnią czuwanie przy grobie Jezusa. Ja wraz z kumplem mieliśmy nasze o 9 rano. Kumpel jeszcze stwierdził, że zaspał i nie zjadł śniadania. Przychodzimy więc na nasze stanowiska, które znajdowały się za słupem. W tym czasie do kościoła wchodzą zakonnice w liczbie 2. Siadają z tyłu kościoła (czyli byliśmy dla nich niewidoczni). Po pewnym czasie kumplowi zaczyna burczeć brzuchu. Echo w kościele zwiększyło efekt i brzmiało to jakby jakiś potwór ryczał. Nie potrafię tego dokładnie opisać, jednak zakonnice szybko się przeżegnały i prawie biegiem opuściły kościół.

IV. Urban legend
1. Był sobie ksiądz, który miał to do siebie, że podczas kazania walił dłonią w ambonę. No to ministranci wpadli na pomysł, żeby podłożyć mu szpilki na pulpit i przykryć ogłoszeniami parafialnymi. Akurat było Piotra i Pawła, więc ksiądz kończy kazanie mówiąc:
- "I pamiętajcie moi drodzy, że Piotr i Paweł to byli... ( i tu walnął dłonią w pulpit) skurwysyny jedne", kończy zły ksiądz. ]]>
BUKA! :) http://www.jogle.pl/discussion/43/buka- Wed, 10 Aug 2011 23:00:35 +0200 jogle 43@/discussions "Jestem powiedzmy... Obfitych rozmiarów panią. Szłam ostatnio ulicą w fioletowym płaszczu. Zobaczyła mnie mała dziewczynka stojąca na przystanku razem z mamą. Wpadła w płacz i praktycznie wdrapała się na mamę krzycząc w niebogłosy "Mamo! Ratunku! BUKA!!!""]]> Jak okraść kogoś w biały dzień? http://www.jogle.pl/discussion/38/jak-okra%C5%9Bc-kogo%C5%9B-w-bialy-dzien Wed, 27 Apr 2011 18:26:09 +0200 lofi 38@/discussions
Jakoż, iż nie dawno skończyłem 18 latek i zrobiłem prawko, dostałem od pewnej osoby z rodziny samochód (marki nie podam, ale o wartości ok 2,5- 3 tys PLN). Jak to zwykle bywa, spisaliśmy umowę itp. Osoba sprzedająca wyrejestrowała samochód w urzędach i również w firmie na P**, gdzie był ubezpieczony. Ja jako młody kierowca nie posiadam zniżek, więc zostałem współwłaścicielem tegoż auta wraz z moją matką. Po zarejestrowaniu i otrzymaniu tablic rejestracyjnych, opłaceniu tego i owego postanowiliśmy ubezpieczyć w innej firmie, gdzie cena i przyszłe zniżki dla mnie były bardzo atrakcyjne. Wszystko super!

Jednak ok. 3 miesiące później otrzymuję 2 listy od firmy P*U, zaadresowane do mnie i do mojej matki, aby wpłacić po 1 tys PLN każde. Pierwsza myśl: "co kurr..?! pewnie pomyłka". Następnego ranka idę do biura firmy PZ*. Oto co się dowiedziałem. Nie wystarczy, że osoba sprzedająca wyrejestruje auto w tej firmie, osoby kupujące również muszą zgłosić, że nie chcą tam ubezpieczać. Lekka paranoja, jak to określił jeden człowiek z mej rodziny: "i jak w tej Polsce ma być k**** dobrze?". Na pytanie, dlaczego mamy płacić aż taką kwotę ( w sumie 2 tys PLN) pan odpowiada: kwota jest mniejsza jeśli moja matka okaże zniżki, a kwota wynosi nie 2 tys tylko 1 tys (bez zniżek), gdyż wysyłają dwa listy, bo jest większe prawdopodobieństwo, że ktoś wpłaci. Ale najciekawsze jest to jak 2 osoby wpłacą to jest reszta im zwracana? Odpowiedź jest prosta: Nie!. Sprytne nie?

Jakieś rady? Może ktoś miał taką sytuację?

Jeśli wpłacę kwotę (wynegocjowane do ok 500 PLN) to będę mieć samochód ubezpieczony w 2 firmach, a w razie wypadku, znając życie, żadna z nich mi pieniędzy nie wypłaci:)

Bo każdy Polak wiedzę urzędniczą winien znać.
Koniec i kropka.]]>
Rodzynki (z) wykładowców - Politechnika Śląska http://www.jogle.pl/discussion/37/rodzynki-z-wykladowcow-politechnika-slaska Thu, 17 Mar 2011 18:02:42 +0100 masakra 37@/discussions Ćwiczenia z analizy zespolonej. Doktor napisał na tablicy zadanie, którego nikt nie chciał policzyć. Patrząc na grupę mówi:
- No to ja wam to teraz pora... (pauza) chuje... (patrzy na zegarek) ...kończyć.

Kolega zrobił błąd na tablicy, na co doktor...
- Co to pan robi? Do Nairobi? Wyślemy pana do Nairobi na pierwszy turnus. Do Nairobi lecą dwa turnusy. Pierwszy idzie na pożarcie lwom, a drugi leci, żeby to oglądać.

Analiza matematyczna, dr inż. R. W.
Doktor poprosił kolegę, aby rozwiązał zadanie. Jako że była to pierwsza lekcja, kolega podszedł trochę zestresowany do tablicy i nie bardzo wiedział co ma robić. Doktor wstał z krzesła, podszedł i mówi:
- Tak, to jest tablica.

Analiza matematyczna, dr inż. R. W.
Nauczyciel szuka zadania w książce i mówi:
- Dobra, teraz rozwiążemy jakieś łajno... Niech będzie zadanie S.
Zadanie to było dosyć trudne i kolega rozwiązuje je dosyć długo, a gościu nagle:
- Ale żeś se łajno wybrał! Ale łajno!
Po rozwiązaniu zadania, doktor przegląda książkę z zadaniami i po chwili ciszy mówi:
- Kto chce rozwiązać arcyłajno?

Analiza matematyczna, dr inż. R.W.
Doktor do studenta:
- Ale pan to spier... wiastkował.

Analogowe przetwarzanie sygnałów, dr K.S.
- Dlaczego w dawnych czasach ludzie wymyślili tak wiele przekształceń matematycznych? Alkohol był tańszy i czasu więcej.

Matematyka, dr Halina J.
Na ostatnim terminie z matematyki. Na sali pozostała tylko płeć męska.
Pani dr - Słyszycie... słyszycie... wiecie co tak buczy...?
My - ...?
Pani dr - Mundury wam szyją.

Mechanika
Ćwiczenia z mechaniki. Doktor narysował schemat belki i wypisuje wartości sił. Pierwsza 0,5 , druga 0,7. Po chwili namysłu:
- Coś te 0,7 za mną od rana chodzi, dziwne.

xy, xy
- Ja wiem drodzy państwo, że są rzeczy które jest trudno zrozumieć na trzeźwo. Wtedy możecie przyjść do mnie. Oczywiście to nie oznacza, że wam coś postawię.

Inżynieria Elektryczna
Studia zaoczne, koniec października.
Na wykładzie studenci starszego rocznika piszą poprawki z zeszłego semestru jeszcze.
Jedna z piszących z westchnieniem oddaje test, mówi "do widzenia" i kieruje się w stronę drzwi. Wykładowca rzuca okiem na kartę odpowiedzi i uśmiechem:
- No cóż, patrząc na te odpowiedzi, również mogę pani odpowiedzieć - do widzenia.

Podstawy elektrotechniki, Tomasz G.
Prowadzący rysuje na tablicy układ i mówi:
- Układ jest dość prosty, więc nieco go skomplikujemy
Po czym dorysowuje jeszcze 4 SEM-y, 2 SPM-y i 6 oporników. Na koniec dodaje:
- No i układ stał się banalny.

Geotechnika, N.
Badanie gliny na nasiąkliwość, laboratoria, na każdym stole miseczka z suchym gruntem i buteleczka z przejrzystą substancją. Student (S) śmiało wylewa substancję do miseczki z gliną, zaczyna mieszać, na to wykładowca (W):
(W) - A co pan tak skwapliwie to leje, skąd wie, że to woda?
(S) - Próbowałem
(W) - Ale to mógł być kwas solny!
(S) - ...A mógł być spirytus...

Teoria obwodów/ wydział elektryczny, prof. dr hab. inż. xxx
- Wy po elektronice i telekomunikacji na wydziale elektrycznym, powinniście zostać solą tego kraju. A jak tak teraz na was patrzę i obserwuję, to nie wiem, czy wy chociaż nawozem zostaniecie.

Wytrzymałość materiałów
Na zaliczeniu z przedmiotu, doktor zauważył studenta siedzącego na otwartej książce (ściągał, gagatek)
- No... widzę, że całą wiedzę ma pan nie w głowie, tylko w d***!

Fizyka, prof. Tadeusz M.
Na egzamin z fizyki u profesora Tadeusza M. przyszło raz dwóch studentów. Profesor dał im zadania do rozwiązania, a ponieważ nie miał czasu, polecił przeprowadzenie egzaminu jednemu z asystentów.
Po dwóch godzinach obydwaj studenci "poddali się". Pierwszy z nich wyszedł, natomiast drugi poprosił asystenta, aby w ramach konsultacji wyjaśnił mu zadania.
Asystent naszkicował rozwiązania zadań, a gdy skończył, akurat wszedł profesor M.
Odebrał on studentowi kartki z zadaniami, przejrzał je i powiedział:
- Dobrze, dobrze...
Asystent próbował wyjaśnić nieporozumienie, ale profesor uciął dyskusję:
- Sam widzę, nie musi mi pan nic wyjaśniać!
I zwrócił się do studenta:
- Proszę o indeks, ma pan ocenę dobrą.

Mechanika, dr Kciuk
Wykładowca do studentów:
- Widzieliście wczoraj show Kuby Wojewódzkiego?
- Tak.
- Kto oglądał?
Zgłasza się kilka osób
- To dobrze, że oglądaliście, ja też widziałem, tylko nie całość, a część tego show i tam była taka sytuacja, że ten Kuba podawał przykład używania translatora - taki przykład z filmu porno: Kolesiówka mówi do faceta: - 'How do you do?' A on na to: - 'All right'. A jakbyście to wrzucili do translatora to by wyszło: - 'Jak to robisz?' - 'Zawsze prawą ręką...'
Więc to jest taki dobry przykład, że nie należy korzystać z translatorów przy tłumaczeniach.

Spawalnictwo, A.Z.
Początek zajęć, wykładowca sprawdza obecność. Nagle dochodzi do nieobecnego studenta:
- Nie ma? Druga nieobecność, gramy do trzech. Dogrywka w przyszłym roku.

Płyny, Antoni O.
Moja autentyczna historia podczas oddawania projektu:
Wykładowca:
- Wie pan, co należy zrobić z tym pana projektem?
Ja:
- ???
Wykładowca:
- Wypierdo*ić do śmieci, bo jeszcze przyjdą ci z góry i zażyczą sobie oglądnąć pana projekt i co ja im wtedy powiem?
Szybko zabrałem pracę i podarłem na oczach wykładowcy. Dostałem 4.

Fizyka, ćwiczenia, dr P.
Dr P. poprosiła kolegę niezbyt rozumiejącego co się do niego mówi o rozwiązania zadania. Po 15 min przy tablicy pani dr wstała i zaczęła nieregularnie machać rękami, pytając się kolegi:
- Co to jest?!!
Po czym padła odpowiedź z tylnych rzędów:
- Tablica!
Babeczka wyszła, wróciła po 15 min, a tuż przed następnymi zajęciami przyszedł do nas dziekan i z rozbawioną miną rzekł: - Dr P. twierdzi, że jesteście debilami, ale ja wam gratuluję.

Zarządzanie i Organizacja w Budownictwie, mgr inż.
Wtrącenie na wykładzie:
- Wykładowca to takie stworzenie, które może się zakochać w studentce... ale dopiero po zaliczeniu.

Fizyka, prof. J.B.
- Tego wzoru proszę się pod żadnym pozorem nie uczyć na pamięć. Jakby kogoś naszła taka ochota, to proszę sobie siąść i poczekać...

AMiAL, E.
Czas na ćwiczeniach z analizy matematycznej się dłuży, tym bardziej, że na tablicy jest całka, której za nic w świecie nikt nie chce/nie umie policzyć.
E: - To jak nikt nie jest chętny, to do tablicy przyjdzie pan.
S: - Ale ja nie umiem.
E: - Jak to pan nie umie?
S: - No nic nie umiem.
E: - Jak to nic pan z całek nie umie? Nic a nic?
S: - Nic a nic.
E: - Proszę do tablicy.
S: - Ale mówiłem, że nie umiem.
E: - Ale mnie to nie obchodzi. Ktoś musi tablicę zetrzeć.

Egzamin x3
Rzecz zdarzyła się około 15-20 lat temu. Zbliżał się egzamin, a w tamtych czasach pilni uczniowie politechniki się jeszcze uczyli. Mój tata był jednym z nich. Napisał egzamin i zadowolony wrócił do domu. Kilka dni później wywieszona została lista ludzi, którzy zaliczyli. Zdziwił się, że go na niej nie było, no ale cóż... zdarza się. Założył, że coś pomieszał i zaczął się uczyć wszystkiego od nowa. Przyszedł 2 termin egzaminu i... znów nie było jego nazwiska na liście. Kompletnie załamany przygotowywał się do trzeciego terminu. Gdy siedział już na sali wśród dosyć sporej grupy ludzi, weszła profesorka i krzyczy:
- Czy jest na sali pan Marek K.?
- Tak, jestem...
- Może mi pan powiedzieć, po co pan podchodzi trzeci raz do egzaminu, jak zdał pan za pierwszym?
Okazało się, że zapomniała wpisać jego nazwisko na listę.

Moimt, prof. Józef S.
Na kartce z wynikami z kolokwium, oprócz tego, że ocena była podawana do 4 (a czasem więcej) miejsca po przecinku widniały takie podpunkty:
- Zalicza każda ocena powyżej 2,50001;
- Można poprawiać każdą ocenę poniżej 5,01;
- Można poprawiać nieskończoną ilość razy, lecz nie więcej niż raz dziennie;
- W pierwszych trzech terminach liczy się ocena najwyższa;
- Piesza pielgrzymka do Jerozolimy jest niczym popołudniowy spacerek w porównaniu z drogą jaką studenci Automatyki i Robotyki mają do zaliczenia.

Metodyka i Technika Programowania, dr inż. Marcin M.
Wykład z programowania. Facet siedzi za biurkiem i o czymś mówi. Wraz ze znajomymi graliśmy po cichu w państwa-miasta, wypadła litera U.
Wykładowca:
- Macie do tego jakieś pytania?
Cisza na sali...
W.:
- No, cokolwiek, nawet najbardziej idiotyczne. Pokażcie, że myślicie.
My:
- Zna pan może zwierzę na U?
W.:
- Ale nie aż tak idiotyczne...

Matematyka, dr B.
Dr B. miał wspólny pokój do konsultacji z dr. R. Pewnego razu jedna ze studentek poszła na konsultacje do dr. R. W pokoju był jednak tylko dr B. Zapytała go więc, czy dr R. jest obecny. Ten rozejrzał się po pokoju, po czym stwierdził:
- Chyba jest, bo wisi jego kurtka.
Studentka wyszła, by poczekać na korytarzu na dr. R. Po dłuższej chwili dr B. wyszedł z pokoju i powiedział:
- Przepraszam, to była moja kurtka.


* * * * *

Wykładowcy z politechniki nie zawiedli, ale jak pewnie widzieliście sporo wkładu mieli też studenci. Wasz wkład jest też konieczny do przyszłotygodniowych rodzynków. Jeśli takie wyłapiecie na wykładach – to koniecznie podeślijcie!

A na koniec nietypowa odpowiedź wykładowcy na maila od grupy studentów.

WDTI 1, wydział Elektryczny, dr C.T.
Mail do wykładowcy w sprawie przeniesienia wykładów z poniedziałku na czwartek. Taką otrzymaliśmy odpowiedź:
- To jest niemożliwe, ponieważ w czwartek ja odbieram młodą ze szkoły. Muszę to uczynić najpóźniej do godziny 17. inaczej załoga świetlicy ukręci mi łeb.]]>
egzamin na prawko http://www.jogle.pl/discussion/36/egzamin-na-prawko Sun, 30 Jan 2011 01:10:30 +0100 martynka 36@/discussions -przejechała pani znak 'stop", egzamin przerywamy-ocena negatywna!
-Ale prosze pana tego znaku już od wczoraj niema, zlikwidowano go poniewaz rozbieraja te tory.Egzaminator jezdził na pamięc nie zdażył zauważyc że znak zlikwidowali.
-przepraszam bardzo panią, człowiek uczy sie całe życie.Zdałam.Egzaminator przyznał sie do błedu i podziekował za 'DOUCZENIE']]>
Niesforny posiłek http://www.jogle.pl/discussion/35/niesforny-posilek Wed, 12 Jan 2011 19:58:02 +0100 jogle 35@/discussions
Wąż był juz troche wygłodniały więc wreszcie zauważył ledwo żywy obiad w swoim mieszkanku. Powoli przytulił się do swej ofiary i zaczął się wokół niej owijać. Otworzył paszcze, a w tym momencie szczur ugryzł pętlę, która go zaciskała, uwolnił się, wyskoczył do łba węża i ugryzł go w głowe w to miejsce gdzie wąż nie ma czaszki. Wąż padł. Kilka tysięcy zostalo zjedzone przez swój własny obiad ;|]]>
wpadka przed szefową http://www.jogle.pl/discussion/34/wpadka-przed-szefowa Sat, 08 Jan 2011 11:39:11 +0100 lofi 34@/discussions egzamin w fizyki http://www.jogle.pl/discussion/33/egzamin-w-fizyki Sat, 08 Jan 2011 11:33:39 +0100 lofi 33@/discussions Marian - egzaminator.

Siedzi Marian, siadam obok niego ze swoją kartką. Myślę, mam marne 10pkt. Łatwe zada pytanie, czy trudne? Ręce trzęsące, a serce bijące, jak młot.
- Ma Pan pytania odnośnie egzaminu? - zapytał znudzonym głosem.
- Tak...
Wypytałem o wszystko, co chciałem wiedzieć, a później przeszedł do sedna.
- Wymień równania Maxwella.
Wypisałem wszystkie, jak z AK47.
- Teraz opisz symbole. - w tym momencie wskazał na magiczną literkę "p".
- Gęstość yyy ładunku elektrycznego... - byłem co raz bardziej spięty.
- Opisz "j".
- Wektor gęstości... pola elektrycznego?
- Dobrze zastanów się nad odpowiedzą, to Twoja jedyna szansa.
Mija chwila. W końcu decyduję się na odpowiedź. Niestety wykrztusiłem z siebie jedynie falę akustyczną o brzmieniu pytania.
- Wektor gęstości indukcji pola elektrycznego?
- Nie. Wektor gęstości natężenia pola elektrycznego. W takim razie, jeśli tego nie potrafisz, odpowiedz na inne pytanie.
Nie zdołałem nawet spamiętać tego pytania, później były kolejne. Na każde odpowiedź "Nie wiem".
Jakby wiedział, gdzie są moje słabe strony.
- To potrafisz w ogóle coś z teorii względności i mechaniki kwantowej?
- No właśnie nie bardzo, wszystko inne potrafię.

Chwila napięcia. Marian się zastanawia. Myśli, kombinuje. Trzęsę się, jakbym był na prochach. W końcu zdecydował.
Bierze kartkę, chce wpisywać magiczne 3.
Niestety. Zauważył, pustą rubrykę przy lab i ćw.
Spojrzał na doniesioną kartkę, jest zaliczenie z laboratorium.
- Nie ma Pan zaliczenia z ćwiczeń. Jakim prawem Pan zdawał ten egzamin?
- No właśnie mieliśmy ustalać termin z ćwiczeń...
- Nieważne. Egzamin jest w tym momencie anulowany z resztą i tak Pan nie zdał.

Milczenie. Świat się zawalił. W jednej sekundzie przemknęło milion myśli odnośnie studiów. Zapytałem.
- To co teraz?
Marian spojrzał na mnie tymi swoim malutkimi oczkami, które lustrowały każdą moją myśl. Jego krzaczaste brwi wydawały się jeszcze bardziej kruczo czarne. Znalazłem w nich dno, po którym stąpałem.
- Niech Pan przedłuży sesję i zda ćwiczenia. Być może będzie kolejny termin. A teraz do widzenia.
Rzucił pośpiesznie mój egzamin na podłogę. Nie pozostało mi nic, jak tylko wstać i wyjść.
Rzuciłem na koniec równie proste, jak jego "do widzenia".

Czy mam mu coś za złe? Nie. Nic zupełnie. W gruncie rzeczy chciał, żebym zdał, jednak zasady są zasadami.

Koniec.

Autor tego tekstu prowadzi też ciekawego bloga Yagbu.eu - polecam poczytać. Niech ma reklame za wykorzystanie jego tekstu ;P]]>
papier toaletowy ;D http://www.jogle.pl/discussion/32/papier-toaletowy-d Fri, 07 Jan 2011 15:54:18 +0100 martynka 32@/discussions Sprytny żulik http://www.jogle.pl/discussion/31/sprytny-zulik Thu, 06 Jan 2011 13:26:12 +0100 jogle 31@/discussions ja - nie mam.

No i tu nastąpiło to czego się spodziewałem od początku:

żulik - a ma pan poratować jakąś kasą?
ja - nie mam, mam same grube.
żulik - no to przecież możemy w sklepie rozmienić.

Jak widać żulików też ewolucja dopadła.]]>
Zwolnij... http://www.jogle.pl/discussion/30/zwolnij... Thu, 06 Jan 2011 13:23:11 +0100 jogle 30@/discussions Kupa! http://www.jogle.pl/discussion/29/kupa Wed, 05 Jan 2011 14:44:08 +0100 lofi 29@/discussions dowcipny kolega http://www.jogle.pl/discussion/28/dowcipny-kolega Mon, 03 Jan 2011 20:18:31 +0100 martynka 28@/discussions urodziny dziewczyny http://www.jogle.pl/discussion/27/urodziny-dziewczyny Mon, 03 Jan 2011 18:24:38 +0100 jogle 27@/discussions
wzięte z yafud]]>
murzynek http://www.jogle.pl/discussion/26/murzynek Sun, 02 Jan 2011 13:53:55 +0100 lofi 26@/discussions ten koszmarny sylwester http://www.jogle.pl/discussion/25/ten-koszmarny-sylwester Fri, 31 Dec 2010 18:04:22 +0100 martynka 25@/discussions
via Onet]]>
Głucha jesteś? http://www.jogle.pl/discussion/24/glucha-jeste%C5%9B Fri, 31 Dec 2010 15:17:20 +0100 jogle 24@/discussions -zamknij dzrwi a ona nic...
powtorzyl
-zamknij te drzwi!
a ona nic...
nauczyciel wkurzony podchodzi do uczennicy i zdenerwowane mowi
-glucha jestes >?!
a dziewczyna odpowiada
-tak panie profesorze,mam aparat sluchowy...

wyobrazcie sobie mine nauczyciela ..;/ ;)]]>
kobieta w lesie http://www.jogle.pl/discussion/23/kobieta-w-lesie Thu, 30 Dec 2010 11:44:06 +0100 martynka 23@/discussions Razem z kolega i jego ciocia wracalismy samochodem było juz ciemno a my jechalismy polna
droga.Gdy nagle cos jakby wpadlo nam pod kola,wyszlismy zobaczyc ale nic tam nie
było.Rozejrzeliśmy sie i kolo drzewa stala postac ubrana na czarno gdy zobaczyla ze na nia
patrzymy uciekla do starego domku który stał w lesie,w którym mieszkala jakas
kobieta.Nastepnego dnia dowiedfzielismy sie,że kobieta która mieszkała w tym domu zmarla z
niewyjasnionej przyczyny.]]>
Kara boska http://www.jogle.pl/discussion/22/kara-boska Wed, 29 Dec 2010 20:15:21 +0100 martynka 22@/discussions
Otoz; Ide sobie ulica, a z naprzeciwka idzie dwoch malolatow kolo 15-16 lat obok nich jakas dziewczyna okolo 23 lata wchodzila do klatki w kamienicy.
Jeden z chlopaczkow krzyknal do niej "chodz na minetke" i chcial sie zerwac do ucieczki. Ledwo sie odwrocil i z pelnym impetem przydzwonil glowa w stojacy znak drogowy. Dziewczyna oczywiscie chciala zareagowac na zart rzucony w jej strone, lecz kiedy zobaczyla dowcipnisia zwijajacego sie z bolu z rowalona glowa ryknela smiechem i powiedziala tylko " masz cwaniaczku! Bozia cie pokarala" ;)]]>