Przystępowałam do trzeciego egzaminu naprawo jazdy.Jechałam ze znanym mi egzaminatorem z poprzedniego egzaminu.Trasa znana i niezbyt trudna,był to mój trzeci raz takze uliczki egzaminacjne znałam niemal na pamięc,jednak mimo to bacznąuwage zwracałam na znaki.Zbliżalismy sie do starego przejazdu kolejowego , z którego juz dawno zadne pociagi nie kożystały,tory w częsciach były porozbierane.Jade i przejeżdzam przez tory bez uzywania hamulca,w tej chwili egzaminator uzył swój hamulec i auto stanęło. -przejechała pani znak 'stop", egzamin przerywamy-ocena negatywna! -Ale prosze pana tego znaku już od wczoraj niema, zlikwidowano go poniewaz rozbieraja te tory.Egzaminator jezdził na pamięc nie zdażył zauważyc że znak zlikwidowali. -przepraszam bardzo panią, człowiek uczy sie całe życie.Zdałam.Egzaminator przyznał sie do błedu i podziekował za 'DOUCZENIE'