Kilka dni temu spotkałem żulika, tzn. raczej to on mnie spotkał, kiedy stałem przy bankomacie. No i podchodzi do mnie żulik i byłem pewien, że mnie zapyta o kasę, ale nie: żulik - ma pan może poczęstować papierosem? ja - nie mam.
No i tu nastąpiło to czego się spodziewałem od początku:
żulik - a ma pan poratować jakąś kasą? ja - nie mam, mam same grube. żulik - no to przecież możemy w sklepie rozmienić.