W sylwestrowe popołudnie 2005 roku mój przyjaciel Adam wyznaje mi miłość. Mówi: »Będę kochał cię do końca życia« – wspomina elutka. – Pomyślałam: mile słowa, ale to tylko słowa... Zbyłam go, śpiesząc się do domu, nic mu nie odpowiedziałam. Rano zadzwonił do mnie jego brat z informacją, że Adam zmarł w noc sylwestrową. Oglądał telewizję, potem zasnął i już się nie obudził. Jak myślicie ile razy chciałam cofnąć czas?