zdarzyło mi się to jakieś 4 lata temu. pracowałam w miejscu gdzie były organizowane imprezy dla dzieci. jak zwykle w okresie okołoświątecznym firmy organizowały "mikołajki". Mikołaj-kumpel spaceruje sobie po firmie, podchodzę do niego i sobie rozmawiamy jak to śmiertelnik ze św.Mikołajem (był 6 grudnia). w końcu pytam: Mikołaju, dlaczego nie masz dla mnie żadnego prezentu, przecież cały rok byłam grzeczna? a on na to: a z jakiej razji ja mam dawać prezent tobie, przecież to moje imieniny ;)